Cairn – tytuł dla wspinaczy i nie tylko

Rzadko pojawiają się gry, które teoretyczną prostotą gameplayu potrafią zauroczyć. Wiele recenzji, które ukazały się po premierze Cairn pokazuje jednak, że tytuł ten może bić się o największe nagrody, nie tylko wśród gier indie. Wespnijmy się zatem na szczyty naszych możliwości i sprawdźmy, co oferuje nam ta pozycja.

Jesteś boulderowcem czy alpinistą? W Cairn i tak znajdziesz miejsce dla siebie

We współczesnej Polsce temat wspinaczki górskiej, niezależnie od jej formy, staje się coraz bardziej popularny. Tatry, Beskidy czy Bieszczady pełne są zarówno profesjonalnych wędrowców, jak i niedzielnych podróżników. Mimo, że pierwsza grupa nie jest wybitnie zadowolona z obecności drugich – szczególnie w wyższych partiach – nie da się nie zauważyć, że każdego roku rzesze turystów zdobywają przeróżne szczyty. Z drugiej strony w miastach prężnie rozwijają się ścianki wspinaczkowe, poszerzając grono właścicieli karnetów, specjalistycznego obuwia i magnezji. Tutaj również występują dwie grupy – fani boulderingu i wspinaczki z uprzężami i asekuracją.

Wydawać by się mogło, że wymienione wyżej grupy oczekują od podejmowanej przez siebie aktywności fizycznej innych rezultatów i osiągnięć. Czy zatem Cairn przyciągnie tylko turystów lub wspinaczy? W żadnym wypadku bowiem każdy znajdzie coś dla siebie. Piękne widoki, dążenie do zdobycia szczytu, tworzenie własnej trasy, elementy surwiwalu, a to wszystko okraszone niezwykle wciągającą fabułą. Co najważniejsze – w zaciszu swojego domu, za cenę wielokrotnie niższą niż podróż i ryzykowanie własnego życia. Dla mnie brzmi jak dobry plan na deszczowe popołudnia.

Góra Kami to najtrudniejsze wyzwanie w życiu bohaterki Cairn

Szczyt, który chce zdobyć nasza protagonistka Aava to nie byle wycieczka. Jest to bowiem niezdobyty dotąd wierzchołek, na którym pierwszy krok próbowało postawić wielu, lecz każdy poległ. Czeka nas zatem nie lada przeprawa, aby zwyciężyć z pogodą, słabnącą energią, nieprzyjazną trasą i pozyskiwaniem pożywienia oraz wyposażenia. Cairn stawia bowiem na dosyć duży realizm, zostawiając jednak graczowi możliwość wyboru poziomu trudności i funkcjonujących mechanik. Podstawową trudnością jest wybór odpowiedniej trasy, gdyż w tej materii istnieje całkowita dowolność. Trzeba się zatem wykazać odpowiednią spostrzegawczością oraz zmysłem planowania. Najciekawsza jest jednak mechanika samej wspinaczki. Podczas niej poruszamy bowiem każdą kończyną osobno, wybierając odpowiedni punkt podparcia. O trafności swojej decyzji dowiemy się obserwując bohaterkę – noga lub ręka Aavy zacznie się mocno trząść, gdy wybór nie będzie najbardziej komfortowy. W najgorszym przypadku alpinistka spadnie w przepaść.

Wspinaczka nie jest jednak jedyną trudnością podczas wypraw górskich. Aava ma przy sobie plecak, do którego należy zbierać wyposażenie, pokarm i różne składniki po drodze. Zapewnienie pożywienia będzie ważne z uwagi na odbudowę wytrzymałości oraz zapewnienie dodatkowych premii do możliwości fizycznych bohaterki. Ponadto, mały robot będący towarzyszem podróży, posiada umiejętności związane z recyklingiem. Umiejętnie przerobi więc starą reklamówkę w część do stworzenia haku. Te zaś przydadzą się, aby zabezpieczyć postać przed śmiertelnym upadkiem. Kreda pozwoli na wzmocnienie siły chwytu, a opatrunki uleczą zranione ręce. Po drodze będziemy też rozbijać namioty, zapewniające schronienie oraz zapisujące postęp w trasie.

Cairn to również głęboka historia o walce ze swoimi problemami

Twórcy gry zapewnili nam nie tylko wspaniałą, realistyczną i wymagającą podróż po ścianach góry Kami. Historia związana jest z Aavą – doświadczoną i wielokrotnie nagradzaną alpinistką, która w związku ze swoimi osiągnięciami stałą się celebrytką. Jest to jednak niewątpliwie napięty moment jej egzystencji. Podczas życia pełnego nieustającej walki ze swoimi możliwościami i przekraczania własnych granic Aava oduczyła się żyć w społeczeństwie i wydaje się być nieprzystosowana do życia w rodzinie. Pragnie jednak spełnić swoje największe marzenie – zdobyć górę Kami. Wspinaczka ta staje się zatem nie tylko radzeniem sobie z głodem, chłodem, pragnieniem i wyczerpaniem, ale jest też batalią z własnymi demonami. Ponadto, na swojej trasie spotkamy nieznajomych, którzy niejednokrotnie będą mieli dla nas jakieś zadania poboczne lub opowiedzą historie związane z ludźmi, kiedyś zamieszkującymi okolicę.


Podróż w nieznane, walka z samym sobą, elementy surwiwalu, zapierające dech w piersiach widoki, wyzwanie i reset, a to wszystko w pięknej, nieco komiksowej oprawie graficznej. W tym roku prawdopodobnie ciężko będzie odnaleźć inną grę indie, która tak jednogłośnie zachwyci graczy. Trzeba w takim razie zapiąć uprząż, zebrać zapasy i rozpocząć własną wędrówkę na szczyt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *

*
*